avatni-transport infolinia 44 787 7464 579
Napisali o nas

Napisali o nas

TV Polsat, Wprost, Super Express, Metro, Goniec Polski, Polish Express, Dzień Dobry TVN, Radio TOK FM

Wprost, 25.03.2007

 

Polskie Wyspy Brytyjskie

Nasi rodacy stali się istotnym elementem wyspiarskich gospodarek. Dziś Brytyjczykom i Irlandczykom, którzy płacą mniej za towary i usługi oraz mają więcej pieniędzy m.in. na publiczne wydatki, trudno byłoby zrezygnować z usług polskich pracowników. Zdobywszy przyczółki, polski desant zakłada lub przejmuje na Wyspach drobne firmy, wygryza lokalnych konkurentów, bogaci się i poprawia swój status społeczny.

Wielu Polaków na Wyspach korzysta z tego, że w miarę bezpieczne wejście w prywatny biznes gwarantuje popyt nakręcany przez rodaków, którzy są najczęściej pierwszymi klientami. - Dzień po obronie pracy magisterskiej siedziałem w autokarze jadącym do Londynu - wspomina 30-letni Krzysztof Matusiak, współwłaściciel firmy przewozowej Fly MiniCabs. Do Londynu przyjechał pięć lat temu - pracował jako malarz pokojowy. Potem na forum internetowym poznał swojego przyszłego wspólnika. Wspólnie postanowili zarabiać na najbardziej oczywistej dla polskich imigrantów usłudze - przewozie osób z lotnisk do centrum Londynu i z powrotem. Dziś Fly MiniCabs obsługuje wszystkich chętnych także w wypadku kursów na obszarze Londynu, oferując ceny o 30-50 proc. niższe od słynnych tzw. czarnych taksówek. - Z naszych usług zaczęli korzystać Anglicy, którzy dowiedzieli się o nas od polskiej niańki czy budowlańca. Współpracujemy z dwudziestoma kierowcami, zaczęliśmy się reklamować, wydaliśmy kilkanaście tysięcy funtów na stworzenie profesjonalnej strony internetowej i systemu rezerwacji - mówi Matusiak.

Małgorzata Zdziechowska

 

Super Express, 23.12.2006
Polscy taksówkarze podbijają Londyn
Charakterystyczne czarne taksówki to jeden z najbardziej rozpoznawalnych symboli Londynu. Teraz przybył im konkurent. W angielskiej stolicy furorę robi firma przewozowa FLY Minicabs z polskimi taksówkarzami.

Krzysztof Matusiak (29 l.) ze Szczecina wraz z wspólnikami otworzyli wspólny interes.
Zapotrzebowanie na taksówki jest tu ogromne – mowi nam współwlaściciel firmy – dlatego spróbowaliśmy sił w tej branży.
Ich firma blyskawicznie zdobyła uznanie. Samochody Fly Minicabs są na każdym lotnisku w Londynie. Korporacja zatrudnia 20 kierowców. Wszyscy posiadają licencje i świetnie znają miasto. Ich klientami są na razie glównie Polacy, ale wspólnicy marzą, że kiedyś do ich taksówek przesiądą się także Anglicy.
Kierowcy zarabiają 300-600 funtów tygodniowo plus napiwki.
Właściciele chcą rozwijać firmę i w związku z tym szukają inwestora. Wkrótce powstanie biuro obsługi klienta w centrum miasta. Już teraz można rezerwować ich taksówki przez Internet.

Oskar Maya
Metro, 20.12.2006 r.

Polskie TAXI nad Tamizą
Firma taksówkowa z polskimi kierowcami podbija londyńskie ulice. Korzystający z niej Anglicy chwalą obsługę za świetne rozeznanie w mieście.

Każdy, kto choć raz był nad Tamizą, wie, jak trudno jest tam złapać taksówkę. Chętnych na przejazd są tysiące, a jak się już wypatrzy wolną taryfę, to okazuję się, że pasażer zna Londyn lepiej niż kierowca. Gdy na Wyspy zaczęły ściągać tłumy Polaków, niejeden był przerażony perspektywą szukania adresu w stolicy Wielkiej Brytanii - metropolii, w której mieszka 8 mln osób.
Szansę na biznes wyczuło dwóch naszych rodaków. Postanowili założyć pierwszą polską firmę taksówkową w Zjednoczonym Królestwie. - Jesteśmy dotąd nie tylko jedyną korporacją, ale też w pełni legalną. Inni Polacy już jeżdżą po mieście, ale na czarno - mówi jeden z współwłaścicieli FLY MiniCabs. Firma zrzesza na razie dwudziestu kierowców, samych Polaków. - Wszyscy mają zezwolenia, licencję i są ubezpieczeni - chwali się Krzysztof Matusiak, drugi właściciel korporacji. Większość szoferów mieszka w Londynie już od kilku lat, więc doskonale znają miasto. Tak na wszelki wypadek w taksówkach zamontowano system satelitarnej nawigacji. - Każdy wóz ma też klimatyzację i odtwarzacz CD, gdyby któryś z pasażerów chciał posłuchać własnej płyty - przybliża Krzysztof Matusiak.
Za ten komfort na trasie z lotniska Heathrow do centrum Londynu - trasa o długości 25 km - FLY MiniCabs bierze ok. 25 funtów (130-140 zł), podczas gdy miejscowy kierowca zazwyczaj domaga się dwa razy tyle.
- Z tego też powodu mamy coraz więcej angielskich klientów, którzy nie ukrywają, że wolą nasze usługi od rodzimych - twierdzi Matusiak. Z podwożeniem rodowitych Brytyjczyków firma nie ma zresztą żadnych problemów, bo wszyscy kierowcy płynnie mówią po angielsku. Właściciele nie przestają rozwijać firmy. Chcą wkrótce stać się ważnym graczem na rynku przewozowym w Londynie i dlatego niebawem zamierzają otworzyć biuro obsługi klienta w centrum miasta i zainstalować nowoczesne oprogramowanie do zarządzania rezerwacjami.
Jacek Różalski


Goniec Polski, 14.10.2006
Londyński Pajacyk
Choć nie są kucharzami, wiedzą jak przygotować obiad! I to nie tylko jeden... Taksówkarze firmy FlyMiniCabs Ltd włączyli się bowiem do programu Polskiej Akcji Humanitarnej „Pajacyk” i część pieniędzy z każdego kursu na lotnisko przeznaczają na dożywianie polskich dzieci.

Pomysł, żeby pomóc polskim dzieciom narodził się – jak przekonuje pomysłodawca akcji Krzysztof Matusiak – „z niczego”. Zarówno on bowiem jak i jego wspólnik mnóstwo czasu spędzają pracując w internecie. Codziennie zanim zaczną przebijać się przez stosy maili i rezerwacji dokonanych przez klientów ich korporacji, klikają w „Pajacyka”. Dzięki temu od sponsorów na konto PAH trafia jednorazowo kilkadziesiąt groszy. Środki w całości przekazywane są na dożywianie głodnych dzieci w najbiedniejszych rejonach Polski.
Kilka tygodni temu właściciele FlyMiniCabs stwierdzili jednak, że mogą zrobić coś więcej niż tylko pomagać za pośrednictwem internetu. Skontaktowali się więc z PAH-em i zaproponowali, że od każdego kursu, jaki ich firma wykona na lotnisko, przekażą równowartość jednego obiadu, by pomóc głodnym polskim dzieciom.
– Chcemy podzielić się tym co mamy – deklaruje Krzysztof Matusiak. – Tym bardziej, że informacje, które docierają do nas z Polski wcale nie są pozytywne. I nie chodzi tu wcale o politykę, ale o warunki życia. W kraju wciąż jest wiele osób, którym się nie wiedzie... I zawsze niestety cierpią na tym dzieci – dodaje.
Akcja FlyMiniCabs rozpoczęła się 22 września. Pierwszych kilku klientów przyjęło ją bardzo pozytywnie. Pomaganie niejako przy okazji, bez wypełniania żadnych druków wpłat czy szukania instytucji, która potrzebuje pomocy, uznali za bardzo wygodne.
– Tu pomaga się mimochodem i nie zajmuje to więcej niż kilka sekund – mówi Krzysztof Matusiak. – Świadomość dobroczynności jest zaś bardzo fajna i pozwala naprawdę dobrze się poczuć. Dlatego ideą niesienia pomocy chcielibyśmy zarazić jak najwięcej mieszkających w Wielkiej Brytanii Polaków.
Wspólna akcja PAH i FlyMiniCabs ma potrwać do 31 grudnia 2006 r. To, ile udało się zebrać okaże się w połowie stycznia. Być może, oprócz stałej kwoty od każdego kursu, w taksówkach pojawią się specjalne, zaplombowane puszki, do których zainteresowani akcją klienci będą mogli wrzucać dodatkowe datki.
Katarzyna Kopacz
Polish Express, 09.05.2006

Na lotnisko
Taksówka jest rozwiązaniem tylko dla wybranych. Z kolei podróż autobusem lub kolejką zajmuje sporo czasu, a przesiadki z licznymi torbami o świcie lub w godzinach szczytu mogą zdać się sennym koszmarem. Rozwiązaniem może okazać się minicab.
Minicab kojarzył się dotąd z tanią, nielegalną i niepewną taksówką. Władze Londynu dołożyły jednak sporo starań, żeby uregulować ten rynek. Na terenie miasta operować mogą jedynie minicaby licencjonowane. Nie mogą zabierać pasażerów zatrzymane spontanicznie na ulicy. Trzeba je zamówić poprzez operatora telefonicznego. Nie są również w żaden specjalny sposób oznakowane. O tym, że mamy do czynienia z przewoźnikiem legalnym, przekonamy się sprawdzając, czy w lewym górnym rogu przedniej szyby ma naklejoną licencję.
Czarne lobby
Lobby czarnych taksówek nie zgodziło się, abyśmy byli wyraźniej oznaczeni - mówi pan Krzysztof, kierowca z korporacji Fly Mini Cabs, jedynego polskiego przewoźnika tego typu, który posiada licencję w Londynie. - A przecież ktoś, kto podszywa się pod minicaba, nie odważyłby się pójść w swoim oszustwie aż tak daleko, żeby wystawić sobie koguta na dachu. No, ale tu rolę grają pieniądze. Dzięki niższym cenom minicaby są dla londyńskich taksówek znaczną konkurencją. A dzięki komórkom można je zamówić w każde miejsce i o każdej porze.
Bez ryzyka
Z oczywistych wzgędów kierowcy działający dla licencjonowanych operatorów nie znoszą jeżdżących na dziko. - My płacimy podatki, ponosimy koszta licencji, utrzymujemy wysoki standard usług i bezpieczeństwa - komentuje pan Krzysztof. - A tu znajdzie się jakiś nie wiadomo kto, kogo właśnie bieda przycisnęła i ogłasza się, że jest minicabem. Tymczasem nielegalne minicaby stanowią poważne zagrożenie dla mieszkańców miasta. W telewizji, internecie i na przystankach komunikacji publicznej trwa społeczna kampania informacyjna ostrzegająca przed oszustami. Według danych policji tylko w ciągu ostatniego roku zgwałcono 214 kobiet, które wsiadły do niesprawdzonego auta.
Z nami dojedziesz
Jednak zalety licencjonowanego przewoźnika mogą się też okazać dużo bardziej prozaiczne. - „Licencjonowany operator ma zawsze do dyspozycji kilku kierowców w różnych rejonach miasta. Gdy jeden nie może przyjechać, podeśle innego - opowiada pan Krzysztof. Tymczasem jeżdżący na dziko to najczęściej samotni łowcy. - Drobna stłuczka lub złapana guma i klient zostaje na lodzie - komentuje. Nie jest też tajemnicą, że jeśli takiemu kierowcy uda się dostać w tym samym czasie bardziej lukratywne zlecenie, wybierze je, często nie powiadamiając pierwszego klienta o rezygnacji z wykonania usługi. - Skutki bywają opłakane - wspomina pan Krzysztof. - Zadzwonił do nas ostatnio klient, który właśnie w taki sposób został wystawiony przez nie licencjonowanego kierowcę. Niestety, gdy się zorientował, że zamówiony samochód nie podjedzie, było już za późno, by zdążyć na samolot.
Trzeba znać skróty
Generalnie jednak licencjonowanym minicabem zdążyć na samolot łatwiej. Kierowcy nimi jeżdżący są doświadczeni i znają rozkład ulic. - Podręczne urządzenie GPS, które wskazuje drogę nie wystarczy - mówi pan Bogdan, inny kierowca Fly Mini Cabs. - Niedoświadczony kierowca nie skompromituje się dzięki niemu, że nie wie nawet w jakim kierunku jechać. Jednak komputer wskaże drogę głównymi ulicami, które są często zakorkowane. Trzeba znać skróty i wiedzieć, gdzie i kiedy da się przejechać.
Jaromir Rutkowski

NAJCZĘŚCIEJ ZADAWANE PYTANIA
Jaka jest forma płatności?

Płatność następuje po wykonaniu kursu, gotówką u kierowcy.

Co się stanie jeśli mój lot zostanie odwołany?

Bardzo prosimy o kontakt telefoniczny z informacją, że lot został odwołany. Nie będziemy wysyłać kierowcy na lotnisko, a Państwo nie poniosą żadnych kosztów.

Kto może zamówić kurs?

Kurs może zamówić każdy. Przewozimy zarówno klientów indywidualnych mieszkających na Wyspach, jak i turystów z innych krajów... 

kontakt

Avanti Transport Ltd

Tel. 022 2578 919 (z Polski)

Tel. 0208 7350 919 (z UK)

Tel. +44 208 7350 919 (z innych krajów)

e-mail: info@nalotnisko.co.uk

Godziny Otwarcia biura: 

Pon - Pt: 08:00 - 20:00

Sob: 08:00 - 17:00

Niedz: 08:00 - 14:00

Dołacz do Nas:

Google+
 
 

 

 

 

 

 

Realizacja strony www veeo.pl